Listopad, mój odwieczny postrach. Nadchodzi niepostrzeżenie, czai się i grozi... Żartuję! Nie lubię listopada - jest szary, zimny i ponury. To czyste przeciwieństwo mojego ukochanego maja. Kiedy zieleń wybucha pełną gamą odcieni, dzień jest już wyraźnie dłuższy, słońce przyjemnie otula, nie porażając lipcowym żarem... Maj... no ale, ja tu o listopadzie tym razem. Brak liści, brak życia, bynajmniej tego roślinnego, co…

Read more